Czasem nie rozumiem facetów! Mówią „pies na suki”, a Brykiet nic!
Rozumiem Edzia. On ma inne preferencje, ale Brykiet?! Fajny gość, dość przystojny, w pełni sił, w pełni mocy, a tu… suka w cieczce przed nosem i on… NIC! Powiedział, że teraz najważniejsza kariera, że z miłością można poczekać, że teraz waży się jego los! A innym waży się… na przykład ciśnienie! Albo progesteron! Ja – zupełny luz. Brak progesteronu. Ale koleżanki… 😉 One mają inne zdanie…. kochanie 😉




