» Nowa koleżanka Roni

Dodano: piątek, 20 luty 2015 roku, napisał(a): Ela Wydra

Strasznie denerwuję się, gdy widzę niesprawiedliwość lub krzywdę innych. Sama narzekać nie chcę, bo smutny szczenięcy czas mam bardzo dawno za sobą, a gdy teraz ktoś mnie urazi, to staram się to przespać, ale ogon mi się jeży, gdy muszę patrzeć na krzywdzenie innych. Poznałam sukę co mieszka w komórce bez okna i ciągle rodzi dzieci. Jej Pan jest „łaskawy”, bo przynosi jej moczony chleb do jedzenia, nie wypuszcza nigdy na dwór, żeby nie zmarzła albo się zmęczyła siusianiem na trawę – siusia więc na słomę, na której rodzi, karmi i odchowuje swoje dzieci.

Pan dość szybko pozbywa się jej dzieci, bo wiadomo – trzeba mieć pieniądze na zakup chleba i zalewajki dla ich matki. I tak w kółko i tak od nowa. Suka cycki ma już do ziemi, nie pamięta jak wygląda słońce, nie umie już marzyć. Dawno nie widziałam tak smutnych oczu. Moja Pani zobaczyła w Internecie, że nawet jacyś ludzie rozpoczęli już zbiórkę pieniędzy by sukę wykupić i uratować, ale… dzień mija za dniem, konto bankowe rośnie, a suka nadal tkwi w komórce. Mojej Pani nie trzeba mówić dwa razy. Powiedziałam jej, że w tym miesiącu nie muszę jeść ciasteczek i nie zjem jej butów, niech tylko zabierze tę sukę z komórki i jakoś sobie musimy dać radę. Jak powiedziałam, tak się stało. Roni mieszka u nas, nawet się zaprzyjaźniłyśmy i oddałam jej moją kość. Teraz czekamy na szczęśliwy nowy dom dla Roni. Suki z komórki. Jedno co mogłam jej obiecać, to że już nikt jej nie skrzywdzi i nikt nie odbierze jej maleńkich dzieci.


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
Szeryf

Latem postanowiłam zabawić się w swatkę i szukałam dla Kidy męża. Jeden zajęty, drugi za młody, trzeci… Nie ma ani...

Zamknij