Dzisiejsze zajęcia to kolejne emocje. Tak, wśród pacjentów mamy wielbicieli naszych psów. Co tydzień pytają, czy pieski znów przyjadą. Pan Jan na widok Skayi woła: „Pimpuś! Pimpuś!” – i wyjmuje z szuflady schowane biszkopty. Pan Jan ma 98 lat i jest leżącym pacjentem, ale Skaya z wprawą opiera się przednimi łapami o barierkę i wyciąga głowę do pana Jana. Pan Jan znów woła: „Pimpuś! Pimpuś! Przyjechałeś do mnie!” – i daje malamutowi ciasteczko…
Tym razem zabraliśmy ze sobą debiutującego Tawaha i małą Norkę. Spisali się świetnie!












