» Apacz

Dodano: niedziela, 9 kwietnia 2017 roku, napisał(a): Ela Wydra

Jak to jest, że gdy pies odchodzi, to całe nasze wspólne z nim życie przewija sie wielokrotnie przed oczami, zawraca głowę, nie daje się na niczym skupić?
I człowiek ma wyrzuty sumienia, że może za rzadko mówił psu jak bardzo go kocha?
Dopiero rośnie waga tego co tyle lat łączyło, co wydawało się, że jest normą i nigdy się nie skończy?
Apacz odegrał ogromną rolę w naszym życiu. To spełniony malamut sportowo, wspaniały ojciec, champion i przyjaciel. Zawsze mogłam na niego liczyć. Gdy jeździliśmy na zajęcia do trudnej młodzieży, szeptałam mu do ucha: Apacz , daj czadu! Przeciągnij chłopaków po trawie! – i to robił. Ze swoim boskim uśmiechem wybierał największego łobuziaka z grupy i na „go!” ciągną opryszka po boisku, bo wiedział, że tylko imponując siłą fizyczną może zdobyć szacunek chłopaka. A gdy jechaliśmy do młodszych dzieci Apacz zamieniał się w misia. Czułego wielkiego misia do przytulania. Cierpliwy i delikatny. Uroczy.
Tak, piszę o Apaczu, bo o takich psach trzeba pamiętać. I pielegnować wszystkie chwile, bo… mogą nagle i nieoczekiwanie się skończyć…


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress